Młodzi - Chrystusem

Pogotowie Duchowe
T#237902
Facebook
gosia15
#1311840 11.04.2013 19:00:07
A moge napisac osobiście?gg czy fb?
Tosia
Lokalizacja: Słupsk
#1311916 11.04.2013 19:50:23
12041918wesoły
gosia15
#1311999 11.04.2013 20:51:44
Dziekuje wesoły
gosia15
#1312960 12.04.2013 15:49:26
Zrobilam to podpisalam to z nim
Damiano00 poziom 1
#1313221 12.04.2013 19:40:46
Cześć

Mam pewien problem, który mnie trapi i jest jedyną przyczyną częstych myśli samobójczych lub o tym, że moje życie jest całkowicie pozbawione sensu i nawet jestem tylko ciężarem dla kilku osób, a nikim cennym dla kogoś.

Otóż chciałbym jak najbardziej skrócić tekst, żebym sie nie rozpisywał.

Zawsze było tak, że ktoś mi w szkole dokuczał. Nie jakoś tak przesadnie, żeby mnie bić, okradać, robić mi żarty doprowadzające do płaczu itp., ale w 70% sytuacjach mojego życia spotykałem sie z negatywnymi opiniami, krytyką, próbą zniszczenia mojego poczucia wartości, bym zaczął myśleć o sobie, że jestem nikim.

W 1,2,3 gimnazjum było jeszcze ok, bo miałem paru kumpli i to nawet połowa chłopaków z klasy była spoko wobec mnie, tylko czasem coś tam żartowali ze mnie.

Natomiast teraz jestem w liceum, gdzie jest 4 chłopaków (łącznie ze mną) i dziewczyn 23. Co powoduje, że albo jestem tam fajnym "kozakiem", którego dziewczyny lubią i on ich pociąga, albo jestem nikim, bo mało kiedy dziewczyny sie kolegują z chłopakami, bardziej to lubią ich mieć za swoich chłopaków lub chłopaków koleżanki, wtedy jest jeszcze ok.

Na początku liceum przez pierwsze 2 miesiące to jeszcze byłem w miare szanowany, dziewczyny śmiali sie z moich żartów, dobry kolega mnie nie wyzywał i lubiłem chodzić do tej szkoły.

Teraz natomiast jest tak, że wszyscy traktują mnie jak NIC, jak jakiegoś gorszego, jak idiote, debila, jak chłopczyka, którego można wyzywać. Kogoś, kim można pomiatać.
Tak sie wobec mnie zachowuje chyba połowa klasy. Gdy powiem coś śmiesznego, to one specjalnie sie nie śmieją, a gdy ktoś mnie obrazi, skrytykuje, poniży to wszyscy sie śmieją i cieszy ich to niezmiernie.

Od początku roku nigdy nie było takich sytuacji, żebym kogoś wyzywał celowo albo obrażał, zazwyczaj były to tylko żartobliwe riposty na to co ludzie na mnie mówili i nie było to nic mocnego.

Nie wiem, ale teraz ludzie po prostu postrzegają mnie jako jakieś dziecko z autyzmem, jakiegoś sztywniaka, nudziarza, idiote. Ostatnio zatraciłem chęć odzywania sie do kogokolwiek, bo co chwile spotykam sie z negatywnymi odpowiedziami z ich strony.

Czyli podsumowując, społeczeństwo prawie zawsze było dla mnie takie źle nastawione do mnie. Jakby nad moją głową widniał napis "Manekin. Śmiało wyzywajcie go, nic wam nie zrobi, trenujcie swoje obelgi na nim i wyżywajcie sie na nim"

Często mam depresje, smutki i myśli samobójcze, bo wydaje mi się, że NIE MA na tym świecie osoby, która mnie kocha i NIE MA na tym świecie osoby, która mnie lubi. Po części bardzo to sie zgadza, bo nikomu na mnie nie zależy na dzień dzisiejszy. Nie mam przyjaciół, rodzina jest wobec mnie negatywnie nastawiona z byle powodu i w dodatku dokuczają mi w szkole, a potem tak to odwracają, że wychodzi na to, że to moja wina i ja zawsze jestem "ten gorszy". prawie 80% tego wszystkiego stało sie przez mojego kolege z klasy, który zgrywa kozaka i dlatego go dziewczyny lubią. Przez te zgrywanie kozaka on sie czuje bardzo pewnie siebie, wszystko mu sie udaje, jest po jego myśli, jest chamski dla dziewczyn, a one dalej miłe dla niego i dodatkowo mnie poniża, ja trace na tym, a on dalej zyskuje (to w ogóle jest dziwne, bo dziewczyny zazwyczaj jesli są dojrzałe to nie naśmiewają sie z kogoś).

Nie wiem czy jest to jakiś plan Boga wobec mnie, czy on po prostu ma mnie gdzieś i nie chce mi pomóc rozwiązać moich problemów życiowych. Jedyny powód, dla którego nieraz płacze w domu, to właśnie moja zrujnowana opinia w klasie. Nie moge przez to z zadowoleniem wkraczać do szkoły, ani z niej wychodzić z pełnią satysfakcji. Nie moge rozmawiać z nikim nie bojąc sie o to, że zaraz ktoś mnie wyzwie i będę musiał mieć riposte na to, bo inaczej wyjde na jeszcze większego głupka.
Nie moge też mieć fajnej dziewczyny z klasy, która mi sie podoba i ja jej sie podobaŁEM przez określony czas, dopóki właśnie ten kolega nie zaczął mi wymyślać wad, mówić, że jestem biedny, nie mam przyjaciół i mnie obgadywać.

Wiele razy płakałem właśnie z tego ostatniego, że ta dziewczyna mnie zaczęła ignorować przez krytyke kolegi na mój temat.

Czuje sie taki samotny, słaby, taka mała igła w stogu siana, niczym stonka na olbrzymiej plaszczystej plaży przy morzu.

Nie wiem co robić, ignorować już próbowałem wiele razy i nic, bycie chamem mi nieraz pomagało, ale to nie tędy droga. Porozmawiać z nimi też sie nie da o tej sprawie, bo są zbyt głupi by to zrozumieć i jeszcze mnie by wyśmiali.

Rozmawiam nieraz z Bogiem o tym, wiem, że on jest bo wiele razy mi już pomógł, ale wiele razy też jest głuchy na moje smutki i na to co sie dzieje, jak ludzie ze szkoły grzeszą krytykując mnie, wyzywając, niszcząc moje życie w ten sposób.


Możecie mi coś doradzić?
Z góry dziękuje za odpowiedź,
Pozdrawiam!
Damian
Tosia
Lokalizacja: Słupsk
#1313407 12.04.2013 21:02:54
Witaj Damianiewesoły
Na początku dziękuję Ci,że miałeś odwagę napisać to wszystko tutaj. Do bardzo duży krok w depresji,że nazywamy swoje uczucia. Po pierwsze musisz się zastanowić co takiego się stało,że nagle wszyscy przestali Cię lubić. Po drugie ja bym na Twoim miejscu się nie przejmowała,bo jak sam mówisz gdyby byli dojrzali to rozmowa z nimi by pomogła,a sam dochodzisz do wniosku,że nie pomoże. Okres liceum to bardzo trudny a jednocześnie bardzo głupi okres dla młodzieży. Jest bardzo wiele takich przypadków jak Twój. Śmieją się z Ciebie bo jesteś od nich lepszy,a wiesz czemu? Bo masz dojrzałość,której oni nie mają,jesteś kimś kim oni nie chcą.Po prostu Ci zazdroszczą. Widzę,że masz bardzo fajną osobowość ale jesteś też wrażliwy. To bardzo fajne cechy u chłopaków,których inni bardzo często w wieku dojrzewania nie potrafią docenić. Ale nie martw się. Jak wyjdziesz z liceum wszystko będzie inne. Na studiach młodzież jest bardziej dojrzała. Co do dziewczyn,myślę,że powinieneś tak kolokwialnie mówiąc "olać" je bo nie są Ciebie warte skoro się na Tobie nie poznały. Ktoś kiedyś powiedział,że kobiety kochają drani. Skoro Twój kolega chamsko je traktuje to znaczy,że jest draniem. A skoro im się to podoba to znaczy,że nie mają do siebie szacunku i nie ma co sobie nimi zawracać głowy,bo na świecie na pewno czeka na Ciebie taka idealna,wymarzona,piękna dziewczyna,która będzie Cię kochać za to jaki jesteś z po mimo wad i z zaletamiwesoły Dlatego uszy do góry mistrzu!!!wesołyPamiętaj nie udawaj nikogo kim nie jesteś bo może na początku będą Cię lubić ale potem nikt nie będzie Cię szanował bo będą uważali Cię za kłamczucha i za tchórza,że nie potrafisz być prawdziwy taki jaki jesteś!!!!BĄDŹ ZAWSZE SOBĄ BO TAKIEGO BÓG CIĘ STWORZYŁ I TAKI JESTEŚ WSPANIAŁY!!!!! Ja Cię mogę zapewnić,że nie jesteś nikim i nie jesteś dzieckiem z autyzmem!!! Masz bardzo dużą dojrzałość a to rzadkość i powinieneś się z tego cieszyć. Gdybyś był nikim i gdybyś nie miał żyć Bóg nie pozwolił by na to byś się urodził. Kiedyś ktoś powiedział mi bardzo ważne słowa,które towarzyszą mi w życiu gdy jest dobrze i źle(to a pro po samobójstwa):"Nie wolno Ci odbierać Ci tego co nie należy do Ciebie" Bóg dał Ci życie i tylko ON ma prawo Ci je odebrać.TOBIE NIE WOLNO!!!!!!!!!!! ZAPAMIĘTAJ!!! NIE WOLNO!!! Skoro masz gdzie mieszkać,skoro masz co jeść,skoro rodzice o Ciebie dbają to masz idealny dowód na to,że oni Cię kochają!!!Ale prócz tego kocha Cię BÓG...największą miłością jaką tylko możesz w życiu dostać!!!NIKT TAK CIĘ NIE KOCHA I NIE BĘDZIE KOCHAŁ JAK ON!!!Dla NIEGO jesteś najważniejszy. Jesteś dla NIEGO wyjątkowy bo właśnie ON stworzył Ciebie na swój obraz, na Swoje podobieństwo. Tu podsyłam Ci link do bloga ale głównie do strony na której znajdziesz odpowiedź na pytanie po co żyjesz : http://smerfetka.uchwycone-chwile.pl/2012/07/11/po-co-zyjemy/ Na tej stronie znajdziesz też wiele różnych postów,które mogłby Ci pomóc więc zachęcam do poczytania.
Bóg słyszy każdą Twoją prośbę,widzi i czuje każdy Twój ból. I to nie jest tak,że On zostawił Cię samego sobie. BO NIE!!Jest cały czas przy Tobie. Czasem po prostu nie widzimy Jego działań,bo albo nie chcemy ich zauważać bądź nie jesteśmy gotowi a czasem nie wierzymy w Niego. Pamiętaj,że Bóg choć gorliwy to zawsze sprawiedliwy. On to widzi i zobaczysz,że to wszystko zostanie Ci w przyszłości wynagrodzone. Nie wiem czy to będzie za chwile,za godzinę,jutro czy za miesiąc, a może za rok.Nie wiem ale na pewno wynagrodzone Ci to będzie. Ale proszę nie wątp w NIEGO!!. Odnośnie płaczu to powiem Ci taki fajny cytat:"Łzy nie są oznaką naszej słabości lecz dowodem na to,że nasze serce nie wyschło i nie stało się pustynią". Prawdziwego faceta po znasz po tym,że nie boi się płakać,że nie boi się okazywać łez. Ty nim jesteś!!! Spróbuj zawierzyć cały Swój smutek i ból Panu Bogu. Wieczorem gdy się modlisz,mam nadzieję,że się modlisz...powiedz Mu o tym,powiedz o tym co czujesz, co Oni(klasa) na Ciebie mówi,proś Go w modlitwie o pomoc, o to by dali Ci spokój. Powiedz Mu to tak jakbyś mówił przyjacielowi to. Bo to jest Twój największy Przyjaciel.Nawet gdyby inni zawiedli,On Cię nigdy nie zawiedzie,zawsze wysłucha,zawsze jest!!Ale rozmawiaj z nim,daj Mu szanse wejść w Swoje serce w to co czujesz. Zaproś go do tych zakamarków bólu,smutku,depresji.Staraj się odganiać złe myśli,myśli o samobójstwie. Proś też Pana by zabrał te myśli. Rano i wieczorem odmawiaj modlitwę: Aniele Stróżu Mój!!To Ci pomoże.!! Jesteś fantastycznym chłopakiem i uwierz w to!!!! Bo gdybyś nie był nie było by Cię na świecie.
Jeśli masz może jakiś kontakt z kimś:nie wiem z kimś z rodziny,jakimś kolegom(nie z klasy),księdzem to może porozmawiaj z nimi i powiedz też im co czujesz na pewno Cię wesprą a i Ty poczujesz się lepiej.
Skoro masz myśli samobójcze zalecałabym spotkanie z pedagogiem szkolnym,psychologiem kimś z kim mogłbyś porozmawiać w cztery oczy. Na pewno Ci pomogą. W szkole zawsze są fajni pedagodzy może wybierz się do Niego. Ja ze swojej strony obiecuję modlitwęwesoły
Trzymaj się!!!!!
Gorąco pozdrawiam
Tośka
derwisz0
#1313446 12.04.2013 21:18:45
Czy to jest plan Boga? A czy planem Boga były wojny? Nie, to jest wolna wola człowieka. Też miałem podobnie z taką różnica że gorzej w gimnazjum, a w liceum się polepszyło. Przeżyłem, można by powiedzieć że stałem się twardszy, wykształciło to we mnie charakter. A patrząc teraz na tych ludzi co mi dokuczali to widzę np. że jeden w więzieniu, inni setny raz powtarzają maturę, a jeszcze inni niańczą dzieci. Są ludzie i parapety, ale żeby się klamką urodzić bardzo szczęśliwy A na serio nie wiem co Ci doradzić. Także miałem myśli samobójcze również przez opinie jaką słyszałem ze strony rodziny. Doszło do tego że tłumaczyłem sobie że to nic złego, że przecież Kościół zaczął uznawać samobójców za błądzących którzy pod sam koniec chcą wrócić i przez to wybaczają im wszystkie winy. Niemal każdą porażkę, doszło do tego że nawet błahą, chciałem zakończyć samobójstwem. Nie! Samobójstwo jest dla słabeuszy. Każdy idiota może skoczyć z mostu, strzelić sobie w głowę. Łatwizna. Życie jest wyzwaniem które będzie nagrodzone(czy jakoś tak :p) Nie masz sensu życia? Znajdź go. Postaw sobie za cel aby znaleźć ten sens, lecz aby go znaleźć musisz żyć. W dzieciństwie byłem ciężko chory lecz przeżyłem i ciągle pytałem Boga "po jaką cholerę przeżyłem?!" Takie proste, dziecko po chrzcie, po namaszczeniu chorych można by rzec czyściutkie prosto do nieba trafi, lecz nie Bóg sobie żarty robi i skazuje mnie na, można by rzec, męczarnie na ziemi. Ma jakiś cel i trzeba bo odkryć. To jest mój cel w życiu. Także musisz jakiś znaleźć. Twoi koledzy z klasy dlatego się tak zachowują ponieważ chcą się przypodobać dziewczyną. Żałosne i szczeniackie. Chociaż chamsko się zachowują w stosunku do płci przeciwnej wciąż są adorowani- niedojrzałe są to kobiety(przepraszam dziewczyny)
Mówisz że Bóg pomógł Ci wiele razy lecz jest głuchy na Twoje smutki? Ja w swoim życiu Jego pomocy w ogóle nie widzę ilekolwiek razy Go prosiłem-nic, bez odzewu, czegokolwiek. Bo niby co On ma zrobić pstryknąć w palce i już wszyscy szczęśliwi? Za łatwe. Trzeba za przeproszeniem cztery litery ruszyć i wziąć życie w swoje ręce, a Bóg dopomoże. Najlepiej pogadaj z tym kolegą lub kolegami. Jest was 4 więc dużo roboty mieć nie będziesz. Na spokojnie, spytaj się o co chodzi. Bądź sobą przede wszystkim i nie zamykaj się tylko na swoją klasę oczko Jeśli nie bawią ich Twoje kawały- trudno, nie wiedzą co tracą.
Kurczę się rozpisałem nie wiem czy z sensem jak coś to pytaj oczko
Tosia
Lokalizacja: Słupsk
#1313454 12.04.2013 21:26:13
Derwisz0 ma racje,samobójstwo jest dla tchórzy tylko odważni potrafią żyć,mają odwagę walczyć. Derwisz0 może i masz racje,że nie ma co siedzieć w miejscu ale trzeba prosić Pana o pomoc. Owszem takie doświadczenia powodują że w życiu człowiek staje się twardszy ale to też nie do końca dobre,bo czasem zapominamy wtedy o takich uczuciach jak współczucie. Resztę opisałam wyżejbardzo szczęśliwy
derwisz0
#1313478 12.04.2013 21:37:48
Wiem wiem. O współczuciu zapominać nie można masz rację oczko z resztą będąc katolikiem nie ma opcji aby nie okazywać współczucia lecz też myśleć trzeb, a nie bezmyślnie nieść pomoc tym którzy mają nas za nic i po otrzymaniu tej pomocy od nas wciąż tak jest. Eh wszystko zależy od sytuacji. Kierować się trzeba sercem ale o rozumie zapominać nie można
Tosia- drugi raz czytam ten artykuł o sensie życia i nie widzę aby było opisane po co żyję. Dlatego że Bóg mnie stworzył-fajnie cieszę sięlol- ale do czego powinienem zmierzać? Znaczy się ja już swój indywidualny sens mam tylko tak dla innych by się przydało oczko
Tosia
Lokalizacja: Słupsk
#1313520 12.04.2013 21:53:26
Żyjesz bo stworzył Cię Bóg i nie masz prawa odbierać tego co do Ciebie nie należy. Jakby Ci tu jasno wytłumaczyć??/...hmmmm....jedni żyją po to by być bogatym,inni po to bo muszą,jeszcze inni bo chcą być dla kogoś...na to pytanie ciężko tak na prawdę odpowiedzieć...żyjemy bo był taki zamysł Boga,a skoro On dał mi życie to po coś jednak żyję,bo skoro miałbym niemieć po co żyć,to by już dawno Bóg mnie uśmiercił a tak nie jest. Wobec nas Bóg ma plan i żyjemy po to by ten plan zrealizować,raz lepiej,raz gorzej ale by go spełnić a na koniec dostać się do KRÓLESTWA NIEBIESKIEGO, w którym jest wieczne szczęście,miłość wszystko to czego nie doświadczyliśmy czasem na ziemi...Bóg dla każdego z nas ma powołanie...i żyjemy by je wypełnić...owszem możesz być tchórzem i odwrócić się od Boga i tego co Ci oferuje i skończyć swoje życie...ale wtedy wiecznie będziesz nieszczęśliwy i potępiony...może to po części Ci wyjaśniło Derwisz0...mam nadzieję,bo chyba inaczej nie umiembardzo szczęśliwy
Damiano00 poziom 1
#1313608 12.04.2013 22:34:59
Wow! Dzięki wielkie za szybkie odpowiedzi, jestem zdumiony bardzo szczęśliwy

Macie racje, nie ma sensu przejmować sie niedojrzałymi ludźmi. Tzn. ja sam jestem cały czas niedojrzały, bo śmieszą mnie głupie żarty, głupie filmy, bluzgi itp., ale nie do tego stopnia by komuś czynić tym krzywde. Ja bym był bardzo szczęśliwy mając taką pacze 4-5 znajomych i nawet gdybyśmy dla żartów używali różnych głupich tekstów, które nikogo nie obrażają to bym był szczęśliwy, ale nie chce natomiast paczki znajomych, która śmieje sie nie ze mną, tylko ZE MNIE i czerpie zysk z mojego bólu, dosłownie jakby zawarli jakiś pakt z szatanem, by być silnym poprzez śmianie sie z kogoś i podniecanie jego bólem.

Tak jak to właśnie robią ludzie z mojej klasy.

Co do tego z przezwyciężaniem myśli samobójczych to ja mam inną metode, ale wasze wydają mi sie lepsze. Jednak moja wygląda tak:

myśle sobie "kurde, przecież i tak jestem tchórzem i za bardzo sie boje, by sie zabić. Takie myślenie nic nie da, bo nigdy sie nie zabije, nawet stojąc przy torach i widząc nadjeżdżający pociąg nie odważyłbym sie skoczyć, no trudno. Trzeba żyć" i to jest takie troche życie na siłe, wiem, że należy szukać swojego celu, ale jest na świecie dużo przeszkód i każdy rodzi sie inny, ja np. jestem słaby w radzeniu sobie z problemami, trudnościami, wyzwaniami, szybko się poddaje.

"Jesteś fantastycznym chłopakiem i uwierz w to!!!! Bo gdybyś nie był nie było by Cię na świecie. " dzięki Tosia, te słowa są dla mnie świetnym wsparciem, u mnie właśnie zawsze działa taka logika, nie przekonują mnie same słowa "jesteś fajny jesteś fajny" tylko konkretny dowód na to i takie filozoficzne założenia "Gdybyś był nikim i gdybyś nie miał żyć Bóg nie pozwolił by na to byś się urodził.".

Codziennie próbuje pamiętać o tych słowach, o tym wszystkim, ale jakoś zawsze mi z głowy wypada i zapominam w chwilach trudnych.

Co do tego "...owszem możesz być tchórzem i odwrócić się od Boga i tego co Ci oferuje i skończyć swoje życie...ale wtedy wiecznie będziesz nieszczęśliwy i potępiony..."

Ja widze to w skrócie tak:

Są 2 drogi. Droga Boga i droga Szatana.

Szatan oczywiście działa jak w tych wszystkich filmach, gdzie ktoś był w jakimś grobowcu i tam były skarby, bardzo go kusiło by je zabrać. W momencie gdy je ruszył, natychmiast zginął lub padła na niego klątwa, ale częściej po prostu ginął w sposób brutalny bardzo szczęśliwy

np. w jakimś filmie był chciwy wąsacz, który ignorował wszystkich bo zależało mu tylko na kasie (przesadzają troche w tych filmach bardzo szczęśliwy) i gdy zobaczył w piekle złoty naszyjnik to zamiast uciekać z piekła póki czas, to on skupił sie na tym by sięgnąć po ten złoty naszyjnik i nagle go zaszedł od tyłu jakiś potwór i w jednej chwili zabił i zjadł.

Tak samo działa szatan, daje Ci przez całe życie (jeśli sie zgodzisz na czynienie grzechów byciem złym dla innych, szerzenie przemocy itp. i jeszcze mu o tym powiesz i będziesz czcił różne rytuały szatańskie) różne bogactwa skarby, szczęście (pozorne, bo to jest szczęście z czyjegoś bólu i potem często taki człowiek płacze i cierpi, a nie wie dlaczego) i to czeka właśnie wszystkich lub większość tych "głupców", którzy mi dokuczają
i widzą w tym zabawe, dodatkowo jak na razie szczęści im sie prawie w każdej dziedzinie i nikt ich nie wyzywa, nikt im nie dokucza A NAWET wszyscy ich lubią.

No dobra, wszystko pięknie, ale co jest na końcu? Na końcu jest ZAPŁATA za to wszystko. W postaci piekła, cierpienia, bólu itp.


I jest też druga droga.
Droga Boga i moim zdaniem wygląda to tak, że ta droga NIE JEST PROSTA, czyli ma mnóstwo zakrętów, labiryntów, zwątpień, też dużo bólu i dlatego często sie w tej drodze cofamy, wracamy tam gdzie byliśmy jakiś czas temu, staczamy sie, cierpimy. Ale są tam też takie przystanki szczęścia, gdzie Bóg nagradza nasz dotychczasowy wysiłek, aby utrzymać naszą motywacje do wiary w niego i dążenie jego drogą(tak mi sie prznm wydaje).
I to jest taka droga pół na pół, a nawet troche gorzej, bo cierpienia jest w niej różnie czasem 60% czasem 40%, a szczęścia tak samo. Jednak nie ma oszustwa, a jest sprawiedliwość.

I na końcu tej drogi czeka Cie RAJ, NIEBO, wszystko o czym zamarzysz, tam jest genialnie, 0 myśli o byciu złym, 0 mysli o morderstwach o kradzieży o wojnach i konfliktach. TAM TEGO NIE MA, bo diabeł nie ma tam wstępu.

Ale ta droga jest cholernie ciężka i dlatego mało kto jej może podołać. Ja też zbyt nie daje rady, ale nie spoczne.

Dziękuje wam za odpowiedzi! Ledwo sie zarejestrowałem, a już uzyskałem pomoc wesoły
derwisz0
#1313629 12.04.2013 22:46:44
i tak trzymać oczko a gdy jesteś załamany to już wiesz co robić- wchodzić na forum bardzo szczęśliwy

@ Tosia
wszystko jasne i się zgadzam we wszystkim oprócz tego że życie to jest Boga. Nie, to jest moje życie, co prawda nadane mi przez Niego, lecz jednak moje. Jedynie co mogę to Mu je dać, podarować. Reszta się zgadza dzięki oczko
zxawed poziom 1
Lokalizacja: Nowy Sącz
#1313674 12.04.2013 23:14:31


TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ FILMY. DARMOWA REJESTRACJA



Nie wiem dlaczego, ale zawsze jak mam jakieś problemy w życiu przypomina mi się ten utwór, albo trafiam na niego gdzieś w propozycjach na yt, takie działanie Ducha Świętego bardzo szczęśliwy

Teledysk świetnie przedstawia to jak szatan łapie nas na piękno tego świata, pozornie ułatwia nam życie, to co już wiem o złym, to fakt, że jest mistrzem sprawiania pozoru, zło potrafi pięknie opakować i podać nam jako pozorny lek na zło, które on wprowadził w świat. Nie wiem czy to jest jego geniusz, ale tak dobrze maskuje i tak dobrze stwarza pozory, że ludzie zło, złem leczą. Szatan stworzył tymi mistyfikacjami błędne koło, które jeśli w życiu wprowadzi się jego jeden element, ma nie dopuścić człowieka do przerwania procesu. Lecz kim jest szatan, jak nie przeciwieństwem Michała Archanioła, więc my nie musimy się bać działając pod wodzą Jezusa, który zło i szatana pokonał otwierając bramy do Nieba. Gdy Bóg z nami, któż przeciwko nam !!!

Jeśli chodzi o sam problem, który Damian posiadasz, to tylko rozmowa jest tutaj wyjściem, zbierz siły i spytaj tych cwaniaków, co daje im takie traktowanie innych. Możesz też pogadać z dziewczynami, by jednak popatrzyły się na to, że mają marzenia o dobrym wiernym, kochającym je mężu, a tutaj przyklaskują takim ludziom, którzy od tych ich marzeń są o miliony lat świetlnych. Damian pamiętaj nigdy nie jesteś sam, On zawsze jest i tak jak jest pokazane na teledysku tylko czeka na Ciebie, byś wyciągnął dłoń, a On już weźmie Twoje życie w opiekę i będzie Cię chronić całym Sobą bardzo szczęśliwy

Zawsze pomogę, jak coś wesoły
Darek



Lecz On mu odparł: "Napisane jest:
Nie samym chlebem żyje człowiek,
lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych".
Mt 4,4
Tosia
Lokalizacja: Słupsk
#1313801 13.04.2013 00:20:25
No widzisz Damianie sam doszedłeś do pięknych wnioskówwesoły...tak trzymaj!!! Jesteśmy z Tobą!!!

@Derwisz0 masz racje życie to nie Bóg...nie tak miało to zabrzmieć bardzo szczęśliwy
Damiano00 poziom 1
#1314081 13.04.2013 10:44:34
To wideo jest piękne oglądam je któryś raz z kolei, dzięki za podesłanie wesoły

Tam jest ukazana cała prawda i to wyglądało tak prawdziwie, jak ta dziewczyna zgrzeszyła już kilka razy i było jej ciężko powrócić do Jezusa, ale sie w końcu udało i on jej pomógł. Tak samo trzeba robić w życiu oczko
Domicela
#1340250 22.04.2013 19:18:25
Witam Damianie,
słuchaj jak już wyżej zostało powiedziane jest po co żyć. Chciałam dodać iż ostatnio byłam w podobnej sytuacji, a nawet jestem cały czas. Miałam bardzo złą sytuacje w domu i do tej pory nie mogę się odnaleźć między rówieśnikami w liceum. Ta wszystko mnie przerosło i doszło do przykrych wydarzeń... Było źle nie miałam nikogo rodzice mnie nie chcieli nie miałam nawet z kim o tym pogadać, poza jedną... Jak już zdałam sobie sprawę że mimo prób samobójczych żyję to trzeba by byłoby jakoś stanąć na nogi i żyć dalej. Było bardzo ciężko, ale teraz dziękuję Bogu że żyję, dziękuję iż nie zawsze dawał mi tego co chce bo wiem że gdybym to wszystko dostawała nie byłoby mnie teraz tutaj. Nie odkryłabym tego co jest najważniejszym darem od Boga, a mianowicie życiem<3 Dalej jest mi smutno gdy nie mam z kim porozmawiać na przerwach czy gdy wracam do domu i słyszę jak rodzice się kłócą. Ale wiem jedno Bóg mnie chce i mnie kocha! No i problem, zakochałam się... I teraz gdy jest mi smutno słucham jakiś piosenek o Nim czytam Pismo Święte by Go lepiej poznawać. Kiedyś ksiądz mi powiedział, jeśli kogoś kochasz to chcesz być z nim 24h na dobę. I faktycznie tak jest. Widzę Go nie tylko gdy dostaję arkusze sprawdzianów, lecz także na przerwach czuje Jego dotyk w modlitwie, w promieniach słońca czy powiewie wiatru odczuwanego na twarzy. Moja rada jest prosta: Zakochaj się w Panu wtedy zobaczysz, że każda chwila życia jest piękna. Życie jest piękne wesołyjeszcze takie praktyczne zalecenia moje są takie, że spróbuj znaleźć sobie osobę której będziesz mógł się zwierzać, taką która będzie mogła służyć Ci swoją rozmową codziennie. Ja osobiście polecam jakiegoś księdza czy nawet kierownictwo duchowe, super rzecz, nie raz właśnie ksiądz z mocą Bożą wyciągną mnie z niezłych tarapatów życiowych. Proponuje dołączenie do jakiejś wspólnoty. Wiem bo należę od jakiegoś czasu i odczuwam że Ci ludzie których spotykam są tacy jak ja, kochają dobro i to nas łączy... nie muszę szukać przyjaciół tam gdzie, ich nie mam... Spróbuj wytłumaczyć kolegom, że są nie fair, porozmawiaj. Nie zrażaj się jeśli Cię nie zrozumieją, lecz pamiętaj "nie daj się zwyciężyć złu lecz zło dobrem zwyciężaj". Pomodlę się za Cb, z Bogiem +
derwisz0
#1340585 22.04.2013 21:34:58
Piękne to co piszesz lecz trudne. Nie tak łatwo się w Panu zakochać, ujrzeć Go. Sam chociaż Go szukam nie potrafię odnaleźć, potrafię Go zrozumieć. Byłem we wspólnocie odszedłem z niej i nie wiem czy wrócić, czuję się tam obco, nie odczuwam tej przyjaznej atmosfery proszę doradźcie coś.
Pozdrawiam
Domicela
#1340640 22.04.2013 22:10:22
Ja też miałam chwile załamania i wtedy właśnie odchodziłam od wspólnoty, ale mijał tydzień, dwa, do miesiąca (z każdym dniem odczuwałam że odchodzę od Boga) i nie umiałam bez tego żyć, po prostu czułam że się oddalam od Pana, uczestniczyłam co tydzień w kościele na Mszy Św. a nawet zdarzało się na tygodniu ale czegoś mi brakowało. Po drodze nastawałam na dużo pokus, zawsze choć jednej ulegałam. Nie potrafiłam żyć swobodnie, czegoś mi brakowało. Był czas iż rodzice mi zabraniali chodzić na spotkania. Teraz należę do Ruchu Światło-Życie, formacja dopiero się tworzy jest ciężko, mało znam osób, często czuje się odrzucana czy nie akceptowana, ale ten uśmiech do drugiego człowieka ta jedność jest dla mnie czymś wyjątkowym, czasem nie potrzeba słów a świadomość o tym iż łączy nas Bóg przywdziewa niesamowitą moc i więź. Bywa różnie ale gdy rodzice w końcu zdecydowali się mi pozwolić uczestniczyć w spotkaniach o które tyle "walczyłam" tyle kłótni, łez, przeciwności na tej drodze przebyłam to teraz wiem że się nie poddam. Wiem, że są i ciężkie, trudne momenty, jakieś kryzysy ale również wiem że bez względu na to jakie jest źródło smutku, Bóg jest z nami, więc któż jest przeciwko nam? Nie poddam się, będę walczyć o wzrastanie w wierze razem we wspólnocie, bez niej prędzej czy później zagubię się. A dlaczego musi być tak ciężko, nie czuć takiej pozytywnej atmosfery, jaka powinna być? Odpowiedź prosta, tam gdzie jest rozszerzane dobro tam musi się wtrącić i zło. Codziennie toczy się o Ciebie walka, jak dobra ze złem. I jaką podejmiesz decyzję wolisz od razu się poddać, czy może postarasz się nieść trochę taki mały krzyż by na prawdziwej miłości do Boga budować relacje między ludźmi, we wspólnocie... Atmosfera dużo zależy od nastawienia innych i poddać się możesz dopiero wtedy gdy cały twój wkład w tworzone relacje będzie maksymalny a mimo tego nic to nie zmieni. Nie poddawaj się! Jak nie jedna oaza to inna, szukaj w niej Boga wtedy zobaczysz że mimo atmosfery warto się spotykać, jednoczyć z ludźmi choćby po to by zobaczyć ich uśmiech kierowany do Ciebie. Pozdrawiam serdecznie wesoły
derwisz0
#1340723 23.04.2013 00:00:00
Dzięki oczko
Może przybliżę pobieżnie moją sytuację.
Więc po jakimś czasie w oazie (na której nie miałem formacji, lecz wciąż będąc na 0 poziomielol) zdałem sobie sprawę i zadałem pytanie po co ja tu jestem? Nie miałem żadnych argumentów aby odejść lecz również żadnych aby zostać więc odszedłem. Teraz mija już któryś z kolei miesiąc i wciąż nie znalazłem żadnego argumentu, wciąż czekam aż mnie oświeci jakąś motywacją. Boga o to proszę i nic. Nie mam pojęcia czy mnie tam słyszy czy w ogóle w jakikolwiek sposób pomaga ludziom(i znów wątpliwości) lecz ja nie widzę ani nie czuję tej pomocy(nie tylko chodzi o tą sytuację). Reasumując próbuję znaleźć jakąś motywację i argument do powrotu. Aktualnie doszedłem do takiego aby wrócić i ruszyć trochę tą wspólnotę, tak jakby ją rozweselić, dodać energii lecz jednak mało mnie to przekonuje smutny
Domicela
#1341228 23.04.2013 14:09:28
Odpowiedź na pytanie które postawiłeś: po co ja tu jestem(we wspólnocie)? jest bardzo istotne i radzę szukać odpowiedzi. Ja mogę jedynie powiedzieć na moim przykładzie, że jednym z najważniejszych argumentów dla mnie jest ten który to wszystko wiąże, Bóg 3> "Jak można kochać Boga, który jest niewidzialny, nie kochając człowieka, który jest obok nas." Jan Paweł II Również dużo radości sprawia mi słuchanie nauk, słuchania rozważań, a także wolne rozmowy na tematy religijne, których tak mało można znaleźć w dzisiejszym świecie, pośród znajomych smutny Bardzo pomagają mi takie spotkania, mam nadzieję że w przyszłości będę mogła pomagać innym tak jak kiedyś pomogli mi ludzie sprowadzający na drogę do Boga, ludzie należący do wspólnoty. Pragnę pomagać i ewangelizować innych, bez wspólnoty dużo nie zdziałam, ale żyjąc między ludźmi chcącymi poznawać Pana, wiem że dotrwam w dążeniu do celu bardzo szczęśliwy Szukaj odpowiedzi na nurtujące Cię pytania...
Pogotowie Duchowe
T#237902
Facebook
Aby pisać na forum musisz się zalogować !!!
rss · kontakt · załóż własne forum · TestHub.pl · korzystasz z forum? wesprzyj projekt!