@Damiano00: dziwny trochę tekst.. spróbuję coś odpowiedzieć
primo - jesteś katolikiem? Mówiłeś też, że na Niego bluzgałeś. Rada - pójdź do spowiedzi, a potem do komunii. Coś Ci szkodzi?

Jeśli poczujesz jakiś niewytłumaczalnie silny opór - idź tym bardziej. Taka moja rada, acz rób jak uważasz za słuszne
'Co z ludźmi, którzy nie wiedzieli o Bogu, a poszli do piekła?'
niezależnie od kultury, religii i pochodzenia - sumienie wszyscy ludzie mają takie same.
'Co z tymi, którzy całe życie byli sprawiedliwi i nie kradli, nie grzeszyli, a zabił ich jakiś idiota. '
wszyscy umrzemy. Mało tego - można rzec, że męczennicy byli zabici 'przez jakichś idiotów'. Tylko czy Chrześcijanin ma się obawiać fizycznej śmierci?
'Może on jest, a nawet na 100% jest. Ale jeśli jest to widocznie ma mnie gdzieś i jest coś takiego, że Bóg NIE DLA KAŻDEGO jest miłosierny.'
A czego oczekujesz od Niego? Akceptacji? On Cię akceptuje, bo jesteś na Jego obraz i podobieństwo stworzony. Nikt poza Nim Cię bardziej nie zaakceptuje. Pytanie tylko - czy akceptujesz samego siebie? Bóg nie ingeruje w wolną wolę, którą otrzymałeś od Niego - musisz sam chcieć się zaakceptować i popracować nad tym. Szczerze - sądzisz, że odejście od Boga coś zmieni? Może kilka tygodni, może miesięcy.. tylko potem może się okazać, że jest gorzej niż było.
'Nie dam sie więcej omamić, od tej pory będę logiczny i skupiał sie bardziej na swojej psychice niż na jakiejś mocy'
Rozum jest jak najbardziej związany z Chrześcijaństwem - po to dostaliśmy go od Boga, żeby go używać. Z kolei mnie zastanawia, jaki obraz Boga nosisz w sobie. Każdy z nas ma inny, aczkolwiek niepokojąco brzmi to określenie 'jakaś moc'. Mógłbyś trochę rozjaśnić? I potem zdanie: 'Ja nie chce żyć po to, by jakiś Bóg kazał mi być co chwile smutnym "bo tak mają katolicy". ' - katolik nie jest smutny. Wręcz przeciwnie - katolik jest radosny. I martwi mnie, że ktoś najwyraźniej szerzy tezę, że mamy być smutni i depresyjni. Skąd dostałeś taką opinię?
'Pamiętam, jak byłem ateistą przez całe swoje życie, nie przejmowałem sie tak problemami, a od jakichś 5 miesięcy zastanawiam sie codziennie nad Bogiem, religią, wiarą, ludźmi i tylko mnie od tego głowa pęka, problemy różne, choroby i smutki i depresje. NIE CHCE TEGO. '
pamiętaj, że przy każdym nawróceniu czy próbie zmiany życia demon będzie atakował. Widziałem to już dziesiątki razy.
I powiedz mi, byłeś ateistą, czy niepraktykującym po prostu?
I czy jeśli przy Bogu teraz masz takie nastroje, to czy bez Niego będzie lepiej wg Ciebie?
'Czekam na wasze opinie i "dowody" na to, że sie myle'
żeby była jasność - niczego nie udowadniam. Mówię, co myślę, dzielę się wiedzą, doświadczeniem i zadaje pytania, które też mnie nurtują. Zrobisz jak uważasz - w końcu jesteś mężczyzną.