co do powołania, jest to strasznie trudny temat, na każdej konferencji, na każdym zlocie jest przynajmniej jeden warsztat albo wykład odnośnie powołani, byłam na kilku takich, ale potem jakoś stwierdziłam, że przez taki warsztat nie znajdę powołania. Jedyne co to mogę poznać jak tworzyć serce na Boga, żeby mi objawił moje powołanie. Wydaję mi się, że to też nie jest tak, że pstryk i Bóg pokaże nam co jest powołaniem dla naszego życia. Kiedyś na spotkaniu młodzieżowym nasz lider powiedział, że aby odkryć powołanie trzeba najpierw nauczyć się służyć. Całkowicie się z tym zgadzam. opowiem wam moją historię: ja zawsze chciałam wiedzieć jakie jest moje powołanie ale miałam problem ze służeniem, później pojechałam na obóz na którym byłam wolontariuszem i wtedy poznałam co to jest służba, jest to pełno wyrzeczeń dla Boga. Teraz wiem, że dzięki temu łatwiej jest mi odnaleźć powołanie.
Chciałabym wypowiedzieć się na temat pójścia do klasztoru. Wydaję mi się, że jest to mega wyrzeczenie z jednej strony, ale z drugiej strony wiem, że Bóg dla każdego przeznaczył tą ,,drugą połówkę" i chciałabym ci uzmysłowić, że możesz żyć zgodnie z jego wolą nie idąc do klasztoru, możesz mieć męża, dzieci, przyjaciół bez takiego wyrzeczenia. Idąc do klasztoru będziesz musiała z tego zrezygnować, ten chłopak o którym pisałaś na pewno cię zranił, ale nie zniechęcaj się do chłopaków, czasem trzeba czekać długo aż poznasz tego jedynego, ale ufaj Bogu, że pokaże ci go
