Ja od jakiegoś czasu, nie ukrywam myslałam, że moim powołniem jest życie zakonne. Do czasu kiedy nie zakochałam się w pewnym chłopaku. Jest to mój dobry przyjaciel. Tyle, że on miał inne plany na życie. Do samego końca miałam nadzieję na to, że coś jednak sie zmieni. On zmienił na chwilę swoje plany ale niestety skierował swoje uczucie nie do mnie. Załamałam się z tego powodu totalnie. Miałam niezłe przejścia. Stało się to nawet powodem grzechu od którego uwolniłam się dopiero miesiąc temu. Wtedy poczułam się naprawdę wolna. Wiem, że Jezus robi wszystko, żeby mi pokazać moja prawdziwą drogę życia. Wiem, że oddając sie w Jego ręce wszystko będzie dobrze. Nie ukrywam myślę o tym aby pójść po napisaniu matury do klasztoru. Ale mam jeszcze 2 lata szkoły. Zobaczymy jak Jezus mnie przez to przeprowadzi. 
"Znalazłam UMIŁOWANEGO mej duszy,
pochwyciłam GO i już nie puszczę!"
pochwyciłam GO i już nie puszczę!"