Młodzi - Chrystusem

Nagła utrata chęci kontaktu z Bogiem, pragnienie powrotu do ateistycznej przeszłości
T#336398
Facebook
Damiano00 poziom 1
#1464029 26.05.2013 18:50:32
Cześć!

Słuchajcie, troche sie zagubiłem.
Może ktoś już wcześniej zauważył po moich postach niezdecydowanie, ale teraz dopiero to wyszło.

Miałem cholerną depresje przez długi czas z przerwami, w których byłem szczęśliwy, dziękowałem Bogu i sie cieszyłem. Ale potem zaczęły sie dziać rzeczy, które podpowiadały mi, abym dał sobie z tym spokój.
Po prostu nie jestem cierpliwy i zrezygnowałem z tego.

Modliłem sie do Boga i prosiłem o pomoc, o wiare, abym przetrwał w tym, aby mnie poprowadził. I tych "szaleńczych" modlitw (szaleńczych, bo były takie na całość, którym niemal towarzyszył płacz i chęć zabicia sie) było kilka.

Po każdej z nich miałem jeszcze większego doła, pecha, problemy, smutki, brak chęci do życia, ludzie mnie traktowali jak idiote i nie śmiali sie z niczego co mówie, nie reagowali ignorowali mnie.

Oczywiście nie aż tak jak to opisałem, ale w 70% tak jak napisałem.

Kiedy nagle powiedziałem sobie "w dupie z tym. Bóg jest na 100% istnieje, nie ma możliwości by go nie było. Ale widocznie nie znamy całej prawdy i są ludzie, których Bóg nie chce i im nie pomaga, robi na złość gdy sie do niego modlą i olewa ich". I tak jest u mnie.

Od kiedy przestałem sie do niego modlić (tylko jak zaczynam o nim myśleć to sobie mówie w głowie "on istnieje, ale mnie ignoruje"oczko, myśleć co zrobić z wiarą, stałem sie szczęśliwszym człowiekiem. Skupiam sie w 100% na sobie, na tym co mam robić, wreszcie czuje, że jestem w pełni odpowiedzialny za siebie i nie musze tego nikomu zawierzać i potem sie obawiać, że coś nie wyjdzie.

Jednak mam wahania czy to co myśle jest prawdą, czy to szatan mnie tak zwodzi. Jednak to niemożliwe, żeby Bóg poddawał mnie aż takim próbom, które niemal sprowadziły mnie do grobu (miałem 2 próby samobójstwa, bo miałem tego dość. Obie te rzeczy w pewnym stopniu lekko zniszczyły mi poczucie wartości oraz psychike, bardziej sie teraz trzęse, olewam rzeczy i myślenie o śmierci jest moim porządkiem naturalnym, wykonywanym kilka razy w tygodniu.

Nie chce mieć wątpliwości, chce podążać jedną drogą. Ale nie moge zaufać Bogu, nie moge sie do niego modlić z obawą, że on mnie będzie za to karał i pokazywał mi, że "nie ma dla mnie miejsca".
loz
#1464142 26.05.2013 20:58:47
Współczuję Ci Twoich doświadczeń i będę się za Ciebie modlić. Bardzo prawdopodobne jest to, że to szatan Cię zwodzi. Nie możesz teraz przestawać i się modlić, lecz czynić to z jeszcze większym oddaniem. Wiem, że w Twojej sytuacji może to być bardzo trudne, ale pamiętaj jak wielu ludzi (święci również) przeżywali podobne sytuacje. Jeżeli masz możliwość to na pewno dobrym rozwiązaniem będzie rozmowa z księdzem na ten temat. Może jest coś co przeszkadza w Twoim kontakcie z Bogiem. Nie przestawaj wierzyć, szukaj pociechy w Piśmie Świętym i piosenkach religijnych.
sk111222333
#1464446 26.05.2013 23:42:53
podaj maila a postaram Ci się pomóc tylko napisze w długi weekend
dziecko_Boga poziom 1
#1464660 27.05.2013 08:00:02
Bóg nie wybiera ludzi którym pomaga, pomaga każdemu ! widocznie teraz jest czas próby dla Ciebie. Bóg sprawdza czy twoja wiara jest na tyle silna, ale pamiętaj, że On nie da ci nic ponad to co jesteś w stanie unieść.
Szatan oferuje nam super życie, wydaje nam się, że jest ok a tak na prawdę jest tragicznie, zmierzamy ku śmierci i tylko Jezus Chrystus swoją ofiarą jest w stanie nam pomóc, musisz to przyjąć inaczej umrzesz.
Bóg nie karze nas, ona nas kocha !
Pamiętaj, że on jest z Tobą chociaż może się wydawać inaczej
Damiano00 poziom 1
#1465582 27.05.2013 16:22:51
No ale co, jeśli wygląda to u mnie tak, że Wiara/Bóg/Religia to PREZENT, ale nie moge go rozpakować, bo nie pozwala mi na to jakaś przeszkoda?
Albo musze przeskoczyć na drugą strone nad przepaścią, ale nagle z przepaści wyłonił sie mega płomień ognia i przeskoczenie jest niemożliwe?
Damiano00 poziom 1
#1465583 27.05.2013 16:23:01
email: sonik009@gmail.com
derwisz0
#1465713 27.05.2013 17:13:43
Z własnego doświadczenia mogę tyle napisać że gdy miałem wątpliwości po co się modlić, po co Bóg i takie tam rzeczy to po prostu przestałem się modlić. Przestałem do kościoła chodzić rozmawiać z Bogiem, w ogóle o nim myśleć. Lecz po czasie odkryłem że tak się nie da. Przynajmniej ja tak nie potrafiłem. Zdołowało mnie to jeszcze bardziej niż przedtem. Dopiero wtedy poczułem że życie nie ma sensu i wróciłem. Nie od razu lecz pomalutku pomalutku. Można by rzec że za dużo o tych sprawach myślałem zamiast zacząć czuć. Pisałeś o próbach samobójczych jeśli możesz coś więcej. Czy byłeś o krok od śmierci? Co wtedy czułeś? Bałeś się? Czasami trzeba przestać myśleć i poddać się uczuciom, instynktowi który mówi walcz, nie poddawaj się, zacznij żyć. Nie wiem czy Tobie to pomoże lecz mi pomogło i kieruję się lub przynajmniej próbuję kierować się tym: http://www.katolik.pl/jak-przekroczyc-siebie--aby-powierzyc-sie-bogu-,54,416,cz.html
Samo zaufanie i modlitwa nie wystarczy Bóg nie pstryknie w palce i Cię nie uratuję lecz trzeba z wiarą i zaufaniem zrobić ten pierwszy krok. Pozdrawiamoczko
dziecko_Boga poziom 1
#1466058 27.05.2013 20:57:35
wpisz sobie na youtube spadające talerze oczko
Nagła utrata chęci kontaktu z Bogiem, pragnienie powrotu do ateistycznej przeszłości
T#336398
Facebook
Aby pisać na forum musisz się zalogować !!!
rss · kontakt · załóż własne forum · TestHub.pl · korzystasz z forum? wesprzyj projekt!