no więc sprawa jest taka - dorabiam sobie na starym mieście w Wawie grając i śpiewając. Takie czasy - trzeba dodatkowe zajęcie sobie znaleźć, bo inaczej wyżyć ciężko. Ostatnio każdego dnia przechodzili jacyś księża i mówili 'zagraj coś kościelnego, to ci coś rzucimy'. Ku ich zaskoczeniu - życzenie zostało spełnione (większość muzyków ulicznych to osoby co najmniej nie praktykujące, często i antyklerykalne, więc piosenka religijna na starym to rzadkość).
Pojawiła mi się jednak pewna myśl - czy nie zacząć grać samych takich piosenek? Z jednej strony to jakaś ewangelizacja jest, coś nowego też.. z drugiej strony czy dobrym pomysłem jest zarabiać na śpiewaniu takich piosenek? Jak sądzicie?
Serio, przydadzą mi się Wasze opinie, z góry dzięki
Pojawiła mi się jednak pewna myśl - czy nie zacząć grać samych takich piosenek? Z jednej strony to jakaś ewangelizacja jest, coś nowego też.. z drugiej strony czy dobrym pomysłem jest zarabiać na śpiewaniu takich piosenek? Jak sądzicie?
Serio, przydadzą mi się Wasze opinie, z góry dzięki