te formułki są nie po to, żeby się skupiać na zapamiętywaniu, tylko żeby spowiednik wiedział, że tak powiem, z kim ma do czynienia
pamiętam, jak kiedyś jakiś ksiądz mówił, jak spowiadała się u niego pewna osoba: "nie słuchałam mamusi" "a ile masz lat?" "50"
po prostu do różnych osób jest różne podejście. tak samo to, kiedy ostatni raz byłeś u spowiedzi jest ważne. to nie znaczy, że musisz wykuwać formułki 
pamiętam, że na mojej pierwszej spowiedzi (przed Komunią) też nie usłyszałam, co ksiądz mi powiedział i nie wiedziałam, co mam zrobić jako pokutę... a byłam tak bardzo nieśmiała, że o nic nie spytałam...
również polecam umówić się z jakimś księdzem na spowiedź. dużo łatwiej wtedy porozmawiać.. zwracając się również w stronę poprzedniczki, powiem, że dobrze jest mieć spowiednika, przewodnika duchowego, u którego się regularnie spowiadamy. może się wydawać dziwne, że ksiądz wie o nas to, czego nie wie nikt inny, ale to sam Chrystus do nas się zwraca przez niego i ukazuje nam drogę. powinniśmy pamiętać o tym, że do spowiedzi idziemy do NIEGO, nie do księdza...
mój spowiednik w ciągu ostatnich paru miesięcy bardzo mi pomógł... bardzo ciężko mi mówić o sobie, więc jestem niejako zmuszona mówić to, co myślę. latem byłam pierwszy raz na rekolekcjach oazowych i to właśnie wtedy byłam u takiej prawdziwej, szczerej spowiedzi. i ciągle strasznie się boję za każdym razem, kiedy jestem u spowiedzi. czasem się zwieszam i nie mogę wydusić słowa, ale to nie szkodzi. wiem, że podczas każdej spowiedzi Jezus dokonuje cudownego uzdrowienia i pozawala mi zacząć na nowo!

to jest cudowne!
CHWAŁA PANU!
Damianie, obiecuję modlitwę
Karolina
pamiętam, że na mojej pierwszej spowiedzi (przed Komunią) też nie usłyszałam, co ksiądz mi powiedział i nie wiedziałam, co mam zrobić jako pokutę... a byłam tak bardzo nieśmiała, że o nic nie spytałam...
również polecam umówić się z jakimś księdzem na spowiedź. dużo łatwiej wtedy porozmawiać.. zwracając się również w stronę poprzedniczki, powiem, że dobrze jest mieć spowiednika, przewodnika duchowego, u którego się regularnie spowiadamy. może się wydawać dziwne, że ksiądz wie o nas to, czego nie wie nikt inny, ale to sam Chrystus do nas się zwraca przez niego i ukazuje nam drogę. powinniśmy pamiętać o tym, że do spowiedzi idziemy do NIEGO, nie do księdza...
mój spowiednik w ciągu ostatnich paru miesięcy bardzo mi pomógł... bardzo ciężko mi mówić o sobie, więc jestem niejako zmuszona mówić to, co myślę. latem byłam pierwszy raz na rekolekcjach oazowych i to właśnie wtedy byłam u takiej prawdziwej, szczerej spowiedzi. i ciągle strasznie się boję za każdym razem, kiedy jestem u spowiedzi. czasem się zwieszam i nie mogę wydusić słowa, ale to nie szkodzi. wiem, że podczas każdej spowiedzi Jezus dokonuje cudownego uzdrowienia i pozawala mi zacząć na nowo!
Damianie, obiecuję modlitwę
Karolina