Hej!
W tym tygodniu w niedziele chce iść do spowiedzi, powiedzieć o wszystkich grzechach które pamiętam.
Ale ponieważ mam lekki ubytek słuchu/ brak podzielności uwagi i kiedy wokół jest hałas to nic nie słysze lub nie rozumiem nawet z kilku cm'etrów. Tak samo było kiedyś na spowiedzi jak miałem 9 lat i byłem drugi - ostatni raz w życiu u spowiedzi. Zawstydziłem sie, gdy ksiądz coś mruczył pod nosem siedząc w konfesjonale, a ja nic nie rozumiałem i nie wiedziałem co powiedział, nie mogłem więc kontynuować tego co trzeba sie nauczyć na pamięć do spowiedzi.
Postanowiłem więc pójść na 7:20 któregoś razu na spowiedź, wtedy prawie ludzi nie ma.
I moje pytanie brzmi, czy trzeba mówić koniecznie tak jak jest gdzieś tam w książeczkach napisane "Jestem uczniem klasy xxx mam xxx lat do spowiedzi przystępuje poraz xxx i xxx szczerze żałuje xxx" czy po prostu podejść i bez modlitwy powiedzieć o grzechach i poprosić o wybaczenie wyrażając żal i obiecać poprawe?
Denerwuje mnie to, że trzeba sie uczyć jakichś tekstów, które musisz mówić zgodnie z kolejnością i powtarzać je itp. zamiast po prostu powiedzieć o grzechach i prosić o wybaczenie. Przecież Bóg dobrze zna nasze intencje i moim zdaniem nie ma sensu na siłe mówić jakichś dodatkowo nauczonych wyrazów, które są gdzieś tam napisane.
Co Wy o tym myślicie?
Jeśli macie jeszcze jakieś uwagi na temat spowiedzi, swoje opinie, swoje zdanie na ten temat lub rady, to piszcie śmiało !
Pozdrawiam!
Damian
W tym tygodniu w niedziele chce iść do spowiedzi, powiedzieć o wszystkich grzechach które pamiętam.
Ale ponieważ mam lekki ubytek słuchu/ brak podzielności uwagi i kiedy wokół jest hałas to nic nie słysze lub nie rozumiem nawet z kilku cm'etrów. Tak samo było kiedyś na spowiedzi jak miałem 9 lat i byłem drugi - ostatni raz w życiu u spowiedzi. Zawstydziłem sie, gdy ksiądz coś mruczył pod nosem siedząc w konfesjonale, a ja nic nie rozumiałem i nie wiedziałem co powiedział, nie mogłem więc kontynuować tego co trzeba sie nauczyć na pamięć do spowiedzi.
Postanowiłem więc pójść na 7:20 któregoś razu na spowiedź, wtedy prawie ludzi nie ma.
I moje pytanie brzmi, czy trzeba mówić koniecznie tak jak jest gdzieś tam w książeczkach napisane "Jestem uczniem klasy xxx mam xxx lat do spowiedzi przystępuje poraz xxx i xxx szczerze żałuje xxx" czy po prostu podejść i bez modlitwy powiedzieć o grzechach i poprosić o wybaczenie wyrażając żal i obiecać poprawe?
Denerwuje mnie to, że trzeba sie uczyć jakichś tekstów, które musisz mówić zgodnie z kolejnością i powtarzać je itp. zamiast po prostu powiedzieć o grzechach i prosić o wybaczenie. Przecież Bóg dobrze zna nasze intencje i moim zdaniem nie ma sensu na siłe mówić jakichś dodatkowo nauczonych wyrazów, które są gdzieś tam napisane.
Co Wy o tym myślicie?
Jeśli macie jeszcze jakieś uwagi na temat spowiedzi, swoje opinie, swoje zdanie na ten temat lub rady, to piszcie śmiało !
Pozdrawiam!
Damian