Maqudzia pisze:
hmm... u mnie to wygląda różnie. od podstawówki mama sama posyłała mnie na Dzieci Maryi, później nie przeszkadzało jej jak zostałam animatorką (w gimnazjum) jeździłam trochę na rekolekcje, dni skupienia. Nawet przez liceum było w miarę spokojnie. po maturze wyjechałam za granicę, byłam tam rok. (rok bez Jezusa, totalnie). no i ostatnie pół roku zaczęłam 'wracać do siebie'. i się zaczęło! zaczęłam w tygodniu do kościoła chodzić to mama jest mega wściekła. chcę jechać na weekend na dni skupienia to robi problemy. jak sie dowie o klasztorze to mnie chyba powiesi...
i jak jej ty wytłumaczyć że ja po prostu chcę tego? że On też dla mnie tego chce? 
hmm... u mnie to wygląda różnie. od podstawówki mama sama posyłała mnie na Dzieci Maryi, później nie przeszkadzało jej jak zostałam animatorką (w gimnazjum) jeździłam trochę na rekolekcje, dni skupienia. Nawet przez liceum było w miarę spokojnie. po maturze wyjechałam za granicę, byłam tam rok. (rok bez Jezusa, totalnie). no i ostatnie pół roku zaczęłam 'wracać do siebie'. i się zaczęło! zaczęłam w tygodniu do kościoła chodzić to mama jest mega wściekła. chcę jechać na weekend na dni skupienia to robi problemy. jak sie dowie o klasztorze to mnie chyba powiesi...
Mam podobną sytuację, co ty, więc wiem, co to znaczy jak rodzice czasem blokują cię w życiu duchowym ;/ Moja mama, dziękuję jej za to, że wreszcie pozbyła się większości obaw o mnie i pozwoliła mi wychodzić na spotkania, próby scholi/chóru, ale wypomina mi czasem, że angażuję się w jakieś dodatkowe rzeczy. Wielkim bólem i ugodzeniem w serce było dla mnie, jak powiedziała mi, że nie mogę się tak wykańczać i chodzić tyle do kościoła i,że: ,,Ona lubi Boga, no ale bez przesady", gdy rano wstałem wcześniej do kościoła na Mszę Świętą(bo biorę udział w Krucjacie Eucharystycznej za diakonów). Ból był straszny, ale będąc ostatni raz na porannej Mszy Świętej i siedząc dłużej w Kościele zrozumiałem, dostałem łaskę zrozumienia swoich rodziców i ich obaw o moje zdrowie i życie, na straży, którego stoją i postanowiłem dojść do porozumienia z nimi
Magudzia postaraj się porozmawiać z mamą, powiedz co ci dają wyjazdy/spotkania, jeśli uwierz mi wielką miłość swojej mamy i ona to dostrzeże to jej obawy nie znikną, ale może zacznie szerzej patrzeć i rozumieć o wiele więcej rzeczy, przecież i ty, i ona i my wszyscy uczymy się całe życie, módl się za to byście otrzymały łaski wspólnego zrozumienia
Lecz On mu odparł: "Napisane jest:
Nie samym chlebem żyje człowiek,
lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych".
Mt 4,4
Nie samym chlebem żyje człowiek,
lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych".
Mt 4,4