ja mam troszkę łatwiej, od urodzenia jestem w rodzinie wierzącej, co niedziele chodzę do kościoła, w piątki na spotkania młodzieżowe, czasem w czwartki, w wakacje jeżdżę na co najmniej 3 Misję do różnych miast gdzie głosimy ewangelię, oczywiście konferencje chrześcijańskie itd. u mnie w domu nikt nie ma z tym problemu, rodzice bardzo się cieszą, że chcę się angażować ponieważ wiedzą, że dzieci ich znajomych nie chcą wierzyć i chodzić do kościoła.
patrząc z perspektywy czasu cieszę cię, że jestem z rodziny chrześcijańskiej w której ciągle ma się styczność z żywym Bogiem ( przykładem może być to, że moje płyty w większości są chrześcijańskie, czasem jest tak, że lecą na okrągło) dużo dały mi lekcje szkółki niedzielnej
patrząc z perspektywy czasu cieszę cię, że jestem z rodziny chrześcijańskiej w której ciągle ma się styczność z żywym Bogiem ( przykładem może być to, że moje płyty w większości są chrześcijańskie, czasem jest tak, że lecą na okrągło) dużo dały mi lekcje szkółki niedzielnej