hmm... u mnie to wygląda różnie. od podstawówki mama sama posyłała mnie na Dzieci Maryi, później nie przeszkadzało jej jak zostałam animatorką (w gimnazjum) jeździłam trochę na rekolekcje, dni skupienia. Nawet przez liceum było w miarę spokojnie. po maturze wyjechałam za granicę, byłam tam rok. (rok bez Jezusa, totalnie). no i ostatnie pół roku zaczęłam 'wracać do siebie'. i się zaczęło! zaczęłam w tygodniu do kościoła chodzić to mama jest mega wściekła. chcę jechać na weekend na dni skupienia to robi problemy. jak sie dowie o klasztorze to mnie chyba powiesi...
i jak jej ty wytłumaczyć że ja po prostu chcę tego? że On też dla mnie tego chce? 
♥ Tylko Ty... ♥